Ales Bialiatski


laureat Pokojowej Nagrody Nobla
za kratami

Kim jest Aleś Bialacki?

Aleś Bialacki kierownik i założyciel Centrum Praw Człowieka „Wiosna” . Aleś jest więźniem politycznym, przebywa za kratkami od 14 lipca 2021 roku wraz z innymi obrońcami praw człowieka z „Wiosny” , za swoją działalność na rzecz praw człowieka i pomoc represjonowanym Białorusinom. Całe swoje życie poświęcił walce na rzecz obrony i wsparcia praw człowieka na Białorusi. W 2022 roku wraz z ukraińskim „Centrum Wolności Obywatelskich” oraz rosyjską organizacją praw człowieka „Memoriał” otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Na tej stronie została opisana skomplikowana, ale konsekwentna droga walki białoruskiego obrońcy praw człowieka o wartości demokratyczne, od ruchu studenckiego do Pokojowej Nagrody Nobla.

Aleś Bialacki: od ruchu studenckiego do Pokojowej Nagrody Nobla

Od 19 roku życia posługuje się wyłącznie w języku białoruskim. Życie młodzieżowe oraz lata studenckie

Aleś Bialacki urodził się 25 września 1962 r. w osiedlu typu miejskiego Wiartsila w Republice Karelii, — w rejonie sortawalskim, dokąd jego rodzice przyjechali z Białorusi do pracy. Po dwóch latach rodzina Bialackich wróciła na Białoruś i zamieszkała w Swietłogorsku.

„W tych latach zostałem książkoholikiem, którym zostaje do dziś. Ale przecież nikt mnie nie uczył czytać. Opanowałem wszystko sam. W wieku pięciu lat, z książki ABC, pytałem swojego starszego brata: co to jest litera, jaka jest ta litera? Później zacząłem czytać, rodzice byli zaskoczeni. Do piątej klasy lubił bić się, nie znał strachu i robił to z powodzeniem, bo nikt nie spodziewał się leworęcznego ciosu. Później tak się wciągnąłem w książki, że zacząłem więcej czasu spędzać w domu.”

W 1979 roku Aleś Bialacki zapisał się na Wydział Historii i Filologii Homelskiego Uniwersytetu Państwowego, gdzie rozpoczął działalność literacką i społeczną.

„Właśnie w tym miejscu zaczęliśmy myśleć o kwestijach języka białoruskiego oraz o rozwoju historii i kultury. Los całej Białorusi. Przeanalizować, co z tego wyniknie i na czym stoimy. Już wtedy martwiłem się o tożsamość narodową na terenie mojego kraju.

W 1981 roku pieniądze zarobione w brygadzie budowlanej przeznaczył na wycieczkę do miejsc historycznych na terenie Białorusi. Wrażeń było wiele. Najważniejszym jest to, że język białoruski nadal żyje! Nie tak, jak dzisiaj, naprawdę był używany wszędzie, mówili po białorusku nawet w wioskach i przysiółkach.

Podczas tej podróży miałem szczęście odwiedzić Nikołajewszczyznę, która, jak wiadomo, była „ojczyzną” Jakuba Kołasa. Była to 100 rocznica urodzin wujka Jakuba, więc pracowało tam kilku twórców. Najbardziej aktywnym z nich był Mikola Kupava. Byłem zachwycony z tego, jak mówili po białorusku. To był powód, aby się poznać. Mikola zapytał: „Jak masz na imię?” Odpowiedziałam: „Sasza”. A Kupava powiedział: „Nie, nie masz na imię Sasza, tylko Aleś”. Więc od 19 roku życia zostałem Alesiem, mówiącym wyłącznie po białorusku, i postanowiłem, że wszystko, co z tym związane, będzie dla mnie najważniejsze do końca życia. W rzeczywistości tak to właśnie działa”

Aleś wspominał, że inni studenci chętnie rozmawiali z nimi po białorusku, ale nadal pozostawali dwujęzyczni, natomiast Bialacki używał wyłącznie białoruskiego, nawet podczas wykładów z literatury rosyjskiej.

„Przyjęliśmy Białoruskość bezpowrotnie i było to nieodwracalne. Chciałem bez oporów wpływać na innych ludzi, popularyzować język białoruski, podnieść świadomość narodową. Na tej drodze oświecenia, na drodze odrodzenia sprzyjały też kontakty, które nawiązałem ze świadomymi białoruskimi studentami z Mińska, poznałem Wincuka Wiaczorke i innych.

Wtedy mi się wydawało, że my, jako aktywne atomy, popychające innych, przekazujemy energię, niesiemy nasz białoruski pozytywny ładunek, nieuchronnie wywołamy reakcję łańcuchową, która doprowadzi do powstania silnej białoruskiej świadomej inteligencji, a ta z kolei do zrozumienia szerokich mas zwykłych ludzi. ... Nie było szkoda oddawać na to swoje życie”, - wspominał ten okres w swojej książce „Walka z psem”, która powstała głównie podczas jego uwięzienia w kolonii Bobrujska.

W 1981 roku wraz z kilkoma kolegami założył studencki zespół rockowy Baski. Znakiem rozpoznawczym białoruskocentrycznego zespołu rockowego, składającego się z trzech gitar, bębna i wokalu, była chuligańska piosenka z przekonującym tekstem w języku białoruskim: „Tylko tak! Trzymaj swój kierunek! Właśnie tak! To jest nasze zbawienie! Właśnie tak!”.

W 1984 roku Aleś ukończył studia filologiczne. Pracował jako nauczyciel w powiecie lelczyckim obwodu homelskiego, zanim rozpoczął studia w Instytucie Literatury Akademii Nauk BSSR.

Pierwszy mandat karny za Marsz. Początek działalności społecznej

Po powrocie z wojska Aleś kontynuował studia podyplomowe i jednocześnie angażował się w działalność naukową, literacką i społeczną. W 1986 roku Bialacki współtworzył Stowarzyszenie Młodych Pisarzy Tutejsi. Następnie został wybrany na prezesa organizacji.

„Wszystkie nasze działania zostały podzielone na dwie części. Konspiracyjna. Kilkanaście podobnie myślących osób decydowało o kierunkach strategicznych i najskuteczniejszych sposobach osiągnięcia naszego celu. Byli opublikowani w magazynie „Buraczek”.

Punkt drugi — legalny. Mówimy o pracy organizacji „nieformalnych", które łączyli młodych ludzi na podstawie ich wspólnych zainteresowań. Jedną z nich wymyśliliśmy i stworzyliśmy razem z Anatolijem Sysem - stowarzyszenie młodych pisarzy „Tuteisi".

Trwał przełomowy moment epoki. Upadły dawne autorytety, wydawano niesłusznie zapomnianych pisarzy, zaczęto mówić o niedozwolonych tematach”..

19 października 1988 roku, Bialacki współtworzy pierwszą organizację obrony praw człowieka Martyrologium Białoruś i zostaje członkiem Komitetu Organizacyjnego Białoruskiego Frontu Narodowego Odrodzenie. Miał wtedy 27 lat.

Zatrzymanie Alesia Bialackiego w 1988 r.

Już kilka tygodni później, 30 października 1988 roku, w Mińsku odbył się legendarny pochód Dziady . Była to pierwsza masowa akcja na Białorusi, a Bialacki był jej wnioskodawcą. Został zatrzymany jako organizator i był ukarany grzywną w wysokości 200 rubli radzieckich.

„Zdecydowaliśmy się na przeprowadzenie akcji, mimo że władze wielokrotnie namawiali żebyśmy na nią nie szli. Próbowali nawet zastraszać. Ale spowodowało to odwrotną reakcję. Byliśmy zaskoczeni na „Dziady-88” przyszli tysiące osób.

Władze szykowali się do rozprawy nad uczestnikami i chcieli niedopuscić akcji. Dopiero później dostałem w swoje ręce dokument regulujący to, co zamierzali zrobić. Jedna grupa neutralizuje liderów, druga przechwytuje głosniki itd. Taki był scenariusz, pod jakim działali. Zostałem natychmiast aresztowany. Trzeba powiedzieć, że oddźwięk tej akcji był dla nich dość nieoczekiwany. Społeczeństwo było oburzone, ludzie zaczęli się zastanawiać nad tym, co się wokół nich dzieje i co należy zrobić z tym. Biorąc pod uwagę, że miesiąc wcześniej powstał komitet organizacyjny Białoruskiego Frontu Narodowego, dało to nowemu ruchowi tysiące zwolenników. Zmiany demokratyczne na Białorusi rozpoczęły się bardzo szybko. Nikt nie mógł tego przewidzieć. Młodzieńcze marzenie o niezależności stało się rzeczywistością”.

Bialacki ukończył studia podyplomowe w Instytucie Literatury Akademii Nauk BSRR wiosną 1989 roku, ale odmówił obrony pracy doktorskiej. Na jej podstawie w 1991 roku opublikował swoją pierwszą książkę „Litaratura i naród” .

Muzeum jako obiekt narodowy. Praca w muzeum

W 1989 roku Aleś rozpoczął pracę w Muzeum Historii Literatury Białoruskiej, od razu jako młodszy pracownik naukowy, a następnie został wybrany na dyrektora Muzeum Literackiego im. Maksima Bahdanowicza. Na tym stanowisku pracował do sierpnia 1998 roku.

„W całym Związku Radzieckim ruszyła akcja (z samej góry), gdy wybierano szefów różnych przedsiębiorstw i instytucji. Wkrótce taki konkurs został ogłoszony w pobliskim Muzeum Maksima Bahdanowicza.

Pracowałam jako młodszy pracownik naukowy i zdecydowałam się wziąć udział. Było czterech kandydatów, ale wszystkie głosy poszły do mnie. Taką była decyzja ekipy. Należy zaznaczyć, że wywołało to delikatnie mówiąc zamieszanie w Ministerstwie Kultury. Znali tam dobrze moją poprzednią biografię. Przez miesiąc nie było zatwierdzenia, a potem ówczesny minister Jewgienij Wójtowicz wyznaczył”.

Pod kierownictwem Alesia Bialackiego doprowadzono do końca realizację projektu „Białoruska Chatka” i centralnego Muzeum Literackiego im. Maksima Bahdanowicza w Mińsku. Aktywnie uczestniczył w wydarzeniach z okazji rocznicy 100-lecia urodzin Bahdanowicza, które odbywały się w Białorusi, Ukrainie i Rosji. Ales zainicjował wydawnictwo kolekcji materiałów archiwalnych poświęconych publikacji materiałów o życiu Bogdanowicza, jego krewnych i znajomych, a także publikację wspomnień ojca poety, Adama Bahdanowicza.

„Pracując w muzeum, nie chwytałem się przewodnictwa dyrektora, traktowałem muzeum jako platformę narodową, a nie składowisko rzeczy martwych, dlatego przez ponad rok mieściła się tam gazeta Hermenczuka „Svaboda” i „Dubowska Nasza Niwa”, odbywały się posiedzenia Zarządu i Sojmu Białoruskiego Frontu Ludowego, obchodzono święta unickie, zebrała się białoruska katolicka Hramada, zarejestrowano tam dziesiątki organizacji pozarządowych. Krótko mówiąc, wnętrze muzeum było wypełnione współczesnym życiem białoruskim”

Aleś Bialacki zacząl pisać wspomnienia o muzeum Maksima Bahdanowicza w 2021 roku w będąc w areszcie śledczym. Można się z nimi zapoznać tutaj:

W dniu 8 grudnia 2021 roku, przebywając za kratami, Ales obchodził również 30-lecie istnienia muzeum.

„Tak właśnie obchodzono jubileusz 130-lecia urodzin Maksima Bahdanowicza. Przez cały listopad i grudzień wspominałem, jak 30 lat temu otwieraliśmy muzeum Maksima Bogdanowicza na przedmieściu Troickiego. Przez dwa lata przed otwarciem wraz z kolegami z muzeum pracowaliśmy bez przerwy. Jaka to była przyjemność i radość, gdy muzeum zostało otwarte dla zwiedzających. Na Białoskiej Telewizji był krótki kawałek o muzeum — miło się oglądało. Jak to się mówi: „Był czas, była epoka”. 30 lat to jakaś niesamowita cyfra. Tak właśnie toczy się życie” pisał Aleś w swoich listach o tej ważnej dacie.

W 1991 roku pracownicy Muzeum Maksima Bahdanowicza i czasopisma „Spadczyna” zgłosili Alesia Bialackiego na stanowisko kandydata posła narodowego.

Broszura wyborcza Alesia Białackiego

Aleś był deputowanym Rady Miejskiej Mińska w latach 1991-1996.

Działalność na rzecz praw człowieka w „Wiosnie”

W 1996 roku władze brutalnie zerwały wielotysięczny manifest „Charnobylski Szlak” i zatrzymały ponad 200 osób. Wtedy działacze społeczni zjednoczyli się, aby pomóc zatrzymanym i ich rodzinom. W ten sposób powstała inicjatywa na rzecz praw człowieka „Wiasna-96”, która później przekształciła się w Centrum Praw Człowieka „Wiosna” z oddziałami w różnych miastach Białorusi. Jej założyciel, Aleś Bialacki, do dziś jest prezesem organizacji.

„Przez pierwsze dwa lata pracowałem w „Wiosnie” równolegle z pracą w muzeum. A potem musiałem odejść, moja biografia literacko-muzealna zamieniła się całkowicie w biografię poświęconą prawom człowieka.

Szczerze mówiąc, kiedy ta organizacja powstawała, nie myślałem, że będzie trwała tak długo. Wierzyłem, że za 2-3 lata (najwyżej za 5 lat) nie będzie to w ogóle potrzebne i wrócimy do zwykłej pracy muzealnej, literackiej, naukowej, politycznej. Niestety, pomyliłem się”, - wspominał Aleś Bialacki.

Od czasu obserwacji wyborów prezydenckich w 2001 roku wzrosła presja na obrońców praw człowieka. W 2003 roku Sąd Najwyższy pozbawił Centrum Praw Człwoieka „Wiosna” rejestracji państwowej co w praktyce oznaczało likwidację organizacj.

W 2007 roku Komitet Praw Człowieka ONZ oświadczył, że rozwiązanie Centrum Praw Człowieka „Wiosna” narusza wolność zrzeszania się jego członków po czym zasugerował przywrócenie do pracy Alesia Bialackiego i jego współpracowników.

Zapoznać się w całości z decyzją Komitetu Praw Człowieka ONZ o likwidacji Centrum Praw Człowieka „Wiosna”

W 2007 roku, a następnie dwukrotnie w 2009 roku, podjęto bezskuteczną próbę zarejestrowania organizacji w Ministerstwie Sprawiedliwości. Wówczas obrońcy praw człowieka z„Wiosny” powiedzieli, że będą kontynuowali swoją działalność na rzecz praw człowieka bez rejestracji.

W 2007 roku Aleś Bialacki został wybrany na wiceprezydenta Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka FIDH.

Pierwsza sprawa karna

Przez cały okres istnienia „Wiosny” władze wielokrotnie wywierały presję na obrońców praw człowieka za ich pracę w zakresie obrony praw i pomocy obywatelom. Aleś zawsze aktywnie wspierał represjonowanych Białorusinów, za co został zatrzymany w ramach sprawy karnej. W dniu 4 sierpnia 2011 roku Aleś Białacki został aresztowany pod ‘zarzutem ukrywania dochodów na szczególnie dużą skalę’ (par. 2 Art. 243 Kodeksu Karnego). Litewskie Ministerstwo Sprawiedliwości oraz Prokuratura Generalna Polski przekazały białoruskim władzom informacje o rachunkach obrońcy praw człowieka w zagranicznych bankach. Na te konta trafiała pomoc finansowa dla osób, które doświadczyły represji ze strony władz białoruskich.

Ostatnie zdjęcie przed aresztem (RFE/RL Belarus)

W dniu 24 listopada 2011 r. Pierwomajski Sąd Rejonowy w Mińsku skazał Alesia Bialackiego na 4,5 roku kolonii o zaostrzonym rygorze z konfiskatą mienia. Nie przyznał się do winy, twierdząc, że wszystkie pieniądze z kont zostały wykorzystane na działalność związaną z prawami człowieka i pomoc ludziom.

„Praca na rzecz praw człowieka i ogólnie praca społeczna to praktycznie całe moje życie. W tym roku - jest 30-tym rokiem mojej pracy społecznej. Ten czas, kiedy czułem się mniej więcej spokojny i wolny —, trwał od 1991 do 1995 roku. Przy aż tak złej sytuacji, w jakiej kraj znajduje się permanentnie od kilku lat, naturalne jest, że procesy kryminalne mogą rozpocząć się w każdej chwili, w każdym roku. I co mogło się wydarzyć,— wydarzyło się. Tak więc nie żałuję ani jednej decyzji, którą podjąłem w ciągu tych 30 lat, jeśli chodzi o ochronę demokracji, praw człowieka na Białorusi. Zrobiłem to z zamiarem,” —zapowiedział w swojej ostatniej wypowiedzi na rozprawie sądowej.

Ta oczywiście politycznie umotywowana decyzja została potępiona przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone, główne międzynarodowe organizacje praw człowieka, a także przez liderów białoruskich opozycyjnych partii politycznych. Białoruskie MSZ negatywnie oceniło taką reakcję państw Europy na wyrok. Bialacki został skierowany do kolonii nr 2 w Bobrujsku w celu odbycia kary.

23 listopada 2012 roku Grupa Robocza ONZ opublikowała decyzję, w której argumentowała, że zatrzymanie Alesia Bialackiego łamie artykuł 22 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (prawo do wolności stowarzyszeń).

Decision of UNHRC on Ales Bialiatski’s case

Source: World Association of Belarusians

21 czerwca 2014 roku Aleś Bialacki został objęty amnestią. W areszcie spędził 1.052 dni. Aleś wrócił do pracy na rzecz praw człowieka i do roli prezesa „Wiosny”, mimo że na Białorusi nadal był prześladowany

Za kratami powstają cztery książki. Działalność literacka

W sumie Aleś Bialacki opublikował około dziesięciu książek, z których większość powstała w czasie jego uwięzienia. Omawia w nich wydarzenia ze swojego życia osobistego i publicznego, ludzi z otoczenia, swoje podróże, historię i literaturę Białorusi, stanie zdrowia pod czas pobytu w więzieniu. W 2016 roku obrońca praw człowieka napisał książkę „Walka ze sobą” — twórczy portret poety Eduarda Akulina. Pierwsze trzy rozdziały tej książki zostały napisane w kolonii Bobrujska. Wydał również esej „Jeśli Bóg z nami, wtedy kto jest przeciwko nam?” o podróży do Krakowa z okazji 25-lecia Solidarności.

Książki Alesia Bialackiego (z których cztery zostały napisane za kratkami):

Aleś Belyatski otrzymał nagrody literackie: Nagrodę Norweskiego Związku Pisarzy „Za wolność słowa” (2011) oraz Nagrodę im. Franciszka Alachnowicza za książkę „Rtęciowe srebro życia”. Prolog: notatki obrońcy praw człowieka" (2014).

Druga sprawa karna po wydarzeniach z 2020 roku

W 2020 roku na Białorusi doszło do największych masowych protestów w historii, ludzie protestowali przeciwko sfałszowanym wynikom wyborów prezydenckich. „Wiosna” monitorowała wybory w ramach kampanii „Obrońcy praw człowieka na rzecz wolnych wyborów”, a także pomagała ofiarom represji. Nie trzeba było długo czekać, aby władze zareagowały na działalność w zakresie praw człowieka, która im się nie podobała.

16 lutego 2021 roku miał miejsce pierwszy poważny atak na członków organizacji pozorządowych na terenie całej Białorusi, w tym na obrońców praw człowieka „Wiosny”. Rano policja pojawiła się w mińskim biurze Centrum Praw Człowieka z rewizją, podczas której obecny był Aleś Bialacki. Przeszukania miały miejsce również w oddziałach regionalnych „Wiosny” w Mohylewie, Reczycy, Mozyrzu i Brześciu.

„W ramach postępowania wstępnego, mającego na celu ustalenie okoliczności finansowania akcji protestacyjnych, w śledztwie wszczęto przeszukania w organizacjach pozycjonujących się jako organizacje zajmujące się prawami człowieka”, — tak Komitet Śledczy rozważał wówczas zmasowany atak na aktywistów organizacyj społecznych.

Wielu obrońcom praw człowieka i aktywistom skonfiskowano sprzęt, który nie został zwrócony do dziś. Później śledczy zaczęli wzywać członków oraz wolontariuszy na przesłuchania pod zarzutem „finansowania działań gwałtownie naruszających porządek publiczny”. Zarzut państwa wobec Alesia i obrońców praw człowieka z „Wiosny” jest taki, że pomagając osobom poszkodowanym przez działania władz, rzekomo zachęcali ludzi do udziału w protestach.

Centrum Praw Człowieka „Wiosna” wydało oświadczenie o sprawie karnej:

„W aktualnej sytuacji poważnego kryzysu praw człowieka w kraju, przedmiotem działalności Centrum Praw Człowieka „Wiosna” jest udzielenie pomocy ofiarom represji politycznych oraz przypadków łamania praw człowieka na masową skalę. Dlatego jesteśmy aktywnie zaangażowani w międzynarodowe mechanizmy praw człowieka, w tym w ramach organizacji międzynarodowych, takich jak Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) i ONZ.

Uważamy rozpoczęcie kryminalnego prześladowania Centrum Praw Człowieka „Wiosna” jako następne prześladowanie w związku z naszą działalnością na rzecz praw człowieka przez autorytarny reżim polityczny Aleksandra Łukaszenki, które odbywa się na tle niesłychanie silnych represji w kraju”.

Aleś Bialacki został po raz pierwszy wezwany na przesłuchanie w „sprawie Wiosny” do Komitetu Śledczego jako świadek 7 kwietnia 2021 roku, ale nie doszło do tego przesłuchania, ponieważ obrońca praw człowieka zażądał przesłuchania i nagrania przesłuchania w języku białoruskim. Przesłuchanie zostało przeniesione na inny dzień.

„Część komentatorów uznała przełożenie przesłuchania za zwycięstwo Białackiego nad Komitetem Śledczym. Tak naprawdę, to w ogóle nie postrzegam zwycięstwa w takim sensie. Nie było to moim celem. Żartowanie z Komitetem Śledczym jest dzisiaj jak drażnienie żmii.

Ale wygrałem na innej płaszczyźnie — obroniłem prawo do pozostania sobą podczas tej nerwowej i chaotycznej sytuacji. To, co było nietypowe dla Komitetu Śledczego, okazało się dla mnie zwykłym zajęciem. Język białoruski nie jest dla mnie — ani egzotyką, ani anturażem. Sama sytuacja podkreśliła po raz kolejny trudną sytuację, w jakiej się dziś znajduje”, - napisał na swoim blogu Aleś.

Photo of summon (Viasna)

The next interrogation lasted four hours and was conducted entirely in Belarusian.

W filmie Radia Swoboda Aleś odpowiedział na pytanie dziennikarzy, co powinni zrobić Białorusini, gdy obrońcy praw człowieka nagle trafią do więzienia:

„To, co mnie osobiście poruszyło i co dało mi wielką satysfakcję, to to, co zobaczyliśmy po tym, jak informacja o torturach dotarła do społeczeństwa białoruskiego. I to, czego domagało się białoruskie społeczeństwo, te stutysięczne demonstracje, to wszystko, czego zawsze domagali się białoruscy obrońcy praw człowieka. To organizacja rzetelnych wyborów, to ukaranie tych, którzy popełnili przestępstwa, to uwolnienie wszystkich więźniów politycznych. To jest nasza misja, to jest nasze strategiczne hasło, to do czego zawsze dążyliśmy. Bardzo ważne jest uświadomienie sobie, że praw w naszej sytuacji może bronić tylko całe białoruskie społeczeństwo — nie pojedynczy obrońcy praw człowieka czy dziennikarze.

Zgadza się, możemy być represjonowani, możemy być więzieni, możemy być wyrzucani z kraju, ale w tej sytuacji tylko miliony Białorusinów mogą bronić swoich praw. Dlatego bardzo ważne jest, aby ta chęć i uparcie dążyć do przestrzegania praw dotyczących każdego obywatela, aby ta prośba i nacisk pochodziły od całego społeczeństwa białoruskiego”.

Kolejna dekonstrukcja społeczeństwa obywatelskiego miała miejsce 14 lipca 2021 roku – w dniu nazwanym „czarną środą”. Wówczas zatrzymano 11 członków „Wiosny”. Aleś Bialacki, Walancin Stefanowicz i Uładzimir Łabkowicz zostali zatrzymani oraz przewiezieni do aresztu śledczego nr 1 w Mińsku.

Szczegóły zatrzymania przewodniczącego „Wiosny” są jeszcze nieznane, ponieważ przebywał wówczas sam. Rano 14 lipca przestał odpowiadać na wiadomości swoich współpracowników, co jest bardzo nietypowe dla niego. Dopiero po godzinie 18 pracownicy dowiedzieli się, że Aleś został zatrzymany w ramach sprawy karnej. Wiadomo, że jego dom został przeszukany, ale organy ścigania nie zostawili żadnego prawomocnego dokumentu. Biuro „Wiosny” w Mińsku zostalo zaplombowane.

Photo of sealed office (Viasna)

Sprawa karna wobec pracowników Centrum Praw Człowieka „Wiosna” jest prowadzona w sposób niejawny. Koledzy oraz krewni Alesia przez długi czas nie wiedzieli nawet dokładnie, o jaki artykuł został oskarżony.

Z harmonogramu prac sądu nad wnioskiem Alesia Bialackiego o przedłużenie aresztu z dnia 6 października 2021 roku wynika, że obrońca praw człowieka jest oskarżony z części I kodeksu karnego. Artykuł 243 ust. 2 Kodeksu Karnego (uchylanie się od płacenia podatków). Wtedy sąd odrzucił skargę, podobnie jak wszystkie kolejne.

Głównym zarzutem państwa wobec obrońców praw człowieka - jest to, że nie dokonano rejestracji. Władze doszły do wniosku, że obrońcy praw człowieka unikali uznania organizacji za agenta podatkowego oraz spełnienia swoich obowiązków.

26 września 2022 roku poinformowano , że sprawa karna przeciwko Alesiowi Bialackiemu i innym działaczom „Wiosny” na podstawie części Artykuł 243 § 2 Kodeksu Karnego (niepłacenie podatków) został zlikwidowany. Jednak trzech obrońców praw człowieka nie zostało uwolnionych z aresztu — postawiono im zarzut przemytu (nielegalnego przemieszczania dużych ilości gotówki przez granicę celną) w ramach części art. 228 § 4 k.k. oraz finansowanie działań grupowych rażąco łamiących porządek publiczny , zgodnie z Art. 342 § 2 k.k. Wiadomo, że pretensje państwa pozostają na tą samą kwotę, która figurowała w akcie oskarżenia za niepłacenie podatków. Trzem więźniom politycznym, razem z Bialackim, grozi od 7 do 12 lat więzienia.

28 listopada poinformowano, że Prokuratura Generalna skierowała „sprawę Wiosny” do sądu. Data procesu nie została jeszcze wyznaczona.

W podsumowaniu

Rodzina i współpracownicy nie mają prawie żadnych informacji o przebiegu sprawy i czynności śledczych z udziałem Alesia Bialackiego, ponieważ prawnicy są objęci zobowiązaniem do zachowania tajemnicy. Listy od niego są rzadkością.

„Niewiele jest wiadomości, gdyż dni płyną monotonnie od porannego sprawdzenia do wieczornego, od obudzenia się do snu, od śniadania do obiadu, od obiadu do kolacji. Niby nic się nie dzieje, ale nie da się wszystkiego opisać. W zasadzie to jak tytuł powieści Alexandre Dumasa „Vice-hrabia de Bragelonne” czyli „Dziesięć lat później”, pisał w listopadzie 2021 roku Aleś Bialacki.

Perwsza wiadomość od Alesa do wolności, do koleżanki

Zdrowie Alesia pogorszyło się za kratami — to typowy i częsty problem białoruskich więźniów politycznych. W szóstym miesiącu pobytu w więzieniu jego żona Alesia opowiadała, że zmieniło się jego pismo. Pewnego dnia pomyślała nawet, że list nie przyszedł od jej męża. Jej zdaniem wynika to z tego, że u Alesia pogorszył się wzrok.

„Jest to spowodowane okolicznościami i warunkami pobytu, wszystkimi trudnościami, z którymi Ales spotyka się dziś”, powiedziała.

Z tego, co dowiedzieli się obrońcy praw człowieka pod koniec sierpnia 2021 roku, Aleś Bialacki został umieszczony w tzw. „korytarzu specjalnym” — półpiwnicznym pomieszczeniu o fatalnych warunkach.

Proces w sprawie Viasna

Proces kierownika Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna" i laureata Nagrody Nobla Alesia Bialackiego, jego zastępcy i wiceprzewodniczącego FIDH Walentego Stefanowicza oraz koordynatora kampanii „Obrońcy praw człowieka na rzecz wolnych wyborów" Uładzimira Łabkowicza, a także (zaocznie) obrońcy praw człowieka Dzmitryja Salauoua, rozpoczął się 5 stycznia 2023 r. w sądzie rejonowym w Mińsku. Byli oni sądzeni na podstawie ustępu 4 art. 228 („przemyt środków pieniężnych przez zorganizowaną grupę") i ustępu 2 art. 342 kodeksu karnego („finansowanie działań grupowych rażąco naruszających porządek publiczny").

Według wersji prokuratury, obrońcy praw człowieka „działając w zorganizowanej grupie, w okresie od 4 kwietnia 2016 r. do 14 lipca 2021 r., pod warunkiem wykorzystania na terytorium Białorusi do nielegalnej działalności i finansowania Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna", a także innych organizacji, wpłacali pieniądze otrzymane od różnych struktur i fundacji na rachunki bankowe kontrolowanej przez nich organizacji zagranicznej. Następnie, z pomocą innych osób, działając w zamiarze bezpośrednim, zapewnili nielegalny transfer gotówki na terytorium Republiki Litewskiej w dużej ilości przez granicę celną Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej w łącznej kwocie co najmniej 201 tys. euro i 54 tys. dolarów amerykańskich poprzez ich stopniowe przemieszczanie przez granicę bez deklaracji". Zgodnie z materiałami sprawy „oni, a także inne osoby, celowo szkolili obywateli do udziału w działaniach grupowych, rażąco naruszając porządek publiczny, a także finansowali i materialnie wspierali takie działania pod pozorem działalności na rzecz praw człowieka i działalności charytatywnej, w tym w imieniu Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna", niezarejestrowanej organizacji „BY_HELP", w okresie od maja 2020 r. do 14 lipca 2021 r.". W szczególności obrońcy praw człowieka zostali oskarżeni o opłacanie kar grzywny i rachunków za wyżywienie w aresztach śledczych oraz pracy prawników.

Proces sądowy odbywał się w trybie jawnym i trwał prawie dwa miesiące. Sędzią była Maryna Zapasnik, po stronie oskarżenia wystąpił prokurator Aleksander Karol. Odbyły się 22 rozprawy, podczas których obrońcy praw człowieka byli trzymani w klatce w kajdankach, a sala rozpraw była zamknięta od wewnątrz. Ten proces wyróżniał się zaostrzonymi „środkami bezpieczeństwa": metalową ramą przy wejściu do sali sądowej, dużej liczbą funkcjonariuszy organów ścigania w cywilnych ubraniach i osobną listą obecności na posiedzeniu.

Po pierwszej rozprawie sądowej zatrzymano dziennikarkę Ekaterinę Yanshiną, współpracującą z rosyjskim Centrum Ochrony Praw Człowieka „Memoriał". Po 15 dniach aresztu została deportowana z Białorusi i otrzymała zakaz wjazdu do kraju przez 10 lat. Współprzewodniczący rosyjskiego „Memoriału" Oleg Orlov, który również był na rozprawie pierwszego dnia, także otrzymał zakaz wjazdu na Białoruś. Obrońca praw człowieka dowiedział się o zakazie na lotnisku w Moskwie, kiedy zamierzał lecieć na kolejną rozprawę „Wiosny”.

Aleś Bialacki i jego koledzy podczas procesu mówili po białorusku. Podczas całego procesu laureat Pokojowej Nagrody Nobla chciał, aby posiedzenia sądu odbywały się w języku białoruskim. W pierwszych minutach rozprawy obrońcy praw człowieka złożyli wniosek o przeprowadzenie procesu w języku białoruskim i zdjęcie kajdanek, ponieważ przebywanie w nich jest poniżające. Sędzia nie przychyliła się do pierwszego wniosku, a drugiego nawet nie rozpatrzyła, ponieważ rzekomo znajdował się w gestii strażników.

Następnie prezes „Wiosny" zwrócił się z kolejną prośbą: o zapewnienie tłumacza języka białoruskiego, uzasadniając prośbę niewystarczającą znajomością języka rosyjskiego. Oskarżonemu odpowiedziano, że zapoznał się z materiałami sprawy karnej w języku rosyjskim i nie miał wątpliwości co do ich zrozumienia. Sąd również odrzucił ten wniosek.

Aleś Bialacki wyraził wotum nieufności wobec sędzi Maryny Zapasnik i zaskarżył ją. Zgodnie z oczekiwaniami, wniosek został odrzucony.

Obrończyni Alesia Bialackiego również złożyła wniosek o zmianę środka zapobiegawczego na nieizolacyjny, wskazując jako argument chorobę układu krążenia obrońcy praw człowieka. Prokurator Aleksander Karol z kolei stwierdził, że „materiały sprawy wskazują, że Bialacki może uciec przed wymiarem sprawiedliwości”, a prokurator “nie widzi podstaw do zmiany środka zapobiegawczego”. Maryna Zapasnik również nie przychyliła się do wniosku.

Sprawa „Wiosny" składała się z 283 tomów po 300 stron każdy - to rekordowa objętość wśród spraw umotywowanych politycznie na Białorusi. Zawierają one dużo informacji o publicznej działalności obrońców praw człowieka, publikowanych na stronie internetowej „Wiosny" i w mediach społecznościowych, nawet po zatrzymaniu oskarżonych. Na przykład akta sprawy zawierają listę więźniów politycznych uznanych za takich przez społeczność obrońców praw człowieka na dzień 3 września 2022 r. (1 322 osoby) - na krótko przed postawieniem ostatecznych zarzutów i ponad rok po zatrzymaniu oskarżonych z „Wiosny”. Raport z kontroli wyniósł 128 stron. Z akt sprawy wynikało, że funkcjonariusze Głównego Urzędu do spraw zwalczania przestępczości zorganizowanej i korupcji (ros. GUBOPiK) prowadzili operacyjne rozpracowywanie obrońców praw człowieka od września 2020 roku. Następnie organy ścigania zaczęły podsłuchiwać telefon szefa brzeskiego oddziału Uładzimira Wialiczkina. Na rozprawie ustalono, że funkcjonariusze GUBOPiK-a podsłuchiwali więźnia politycznego Leanida Sudalenkę podczas widzenia z żoną w sali widzeń krótkoterminowych w areszcie śledczym nr 3 w Homlu. Miało to miejsce dwa miesiące po zatrzymaniu obrońcy praw człowieka.

Na początku rozprawy Aleś Bialacki oświadczył, że nie zdążył zapoznać się z ponad 70 tomami materiałów sprawy karnej. Poprosił o możliwość zapoznania się z nimi, ale sędzia stwierdziła, że miał na to wystarczająco dużo czasu - miesiąc - i nie ma podstaw, aby dać obrońcy praw człowieka dodatkowy czas. W sprawie było około 100 świadków, ale tylko kilku z nich zostało przesłuchanych na rozprawie. Ponadto w ramach procesu „Wiosny" przeprowadzono 120 przeszukań w całym kraju.

Aleś Bialacki nie przyznał się do winy. Obrońcy praw człowieka zeznawali podczas procesu. Oto jak prezes „Wiosny" skomentował sprawę na jednym z posiedzeń:

„Penalizacja pomocy ofiarom represji politycznych, która nagle nastąpiła po maju 2020 r., jest niemoralna i nieludzka. Jest przejawem samowoli, ponieważ ten artykuł - część 2 artykułu 342 Kodeksu karnego - nie zmieniał się, był taki przez wiele lat. I nagle od maja 2020 r. zaczął być wykorzystywany przeciwko pomocy humanitarnej dla poszkodowanych.

Tradycją Białorusinów jest pomaganie ludziom w potrzebie. Interpretacja kodeksu karnego w ten sposób, przeciwko takiej wzajemnej pomocy charytatywnej, jest nieludzka. Z jakiegoś powodu taka pomoc była możliwa do maja 2020 roku, ale po maju została zakazana”.

Z materiałów sprawy wiadomo, że prezesa „Wiosny" ukarano karą nagany. Według charakterystyki z aresztu śledczego nr 1 “Aleś Bialacki powinien być objęty nadzorem personelu aresztu”.

9 lutego 2023 r. rozpoczęły się debaty sądowe, na których prokurator Aleksander Karol zażądał 12 lat pozbawienia wolności dla Alesia Bialackiego. Jest to maksymalny wyrok przewidziany w artykułach, na podstawie których byli sądzeni obrońcy praw człowieka.

13 lutego 2023 r. uwięzieni z powodów politycznych obrońcy praw człowieka „Wiosny" wygłosili mocne ostatnie słowo w języku białoruskim.

W przeddzień ogłoszenia wyroku międzynarodowe organizacje praw człowieka wydały oświadczenie i ponowiły swoje apele o uwolnienie obrońców praw człowieka i wycofanie wszystkich zarzutów przeciwko nim. Wieczorem 2 marca w Warszawie i Gdańskuodbyły się akcje solidarnościowe z działaczami „Wiosny".

3 marca 2023 r. Aleś Bialacki został skazany na 10 lat pozbawienia wolności w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze i karę grzywny w wymiarze 185 tys. rubli białoruskich (ponad 70 tys. dolarów amerykańskich). Inni obrońcy praw człowieka w tej sprawie zostali skazani na kary pozbawienia wolności od 7 do 9 lat.

Nie wszyscy mogli być obecni na ogłoszeniu wyroku, ponieważ sala była wypełniona młodymi chłopakami ubranych po cywilnemu. Prawdopodobnie byli to kadeci Akademii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Surowe wyroki dla obrońców praw człowieka wywołały oburzenie zarówno wśród Białorusinów, jak i społeczności międzynarodowej. W wielu miastach świata odbyły się akcje solidarności z więźniami politycznymi z „Wiosny”.

Ostatnie słowo Alesia Bialackiego w sądzie

13 lutego 2023 r. uwięzieni z powodów politycznych obrońcy praw człowieka „Wiosny" wygłosili mocne ostatnie słowo w języku białoruskim. Aleś Bialacki po raz kolejny zwrócił uwagę na polityczne prześladowania obrońców praw człowieka i przekazał w swoim przemówieniu wiadomość dla naszego społeczeństwa i władz. Poniżej znajdą Państwo tłumaczenie ostatniego słowa laureata Pokojowej Nagrody Nobla:

„Sprawa karna przeciwko nam – obrońcom praw człowieka z „Wiosny” – jest umotywowana politycznie. Cała epopeja na 284 tomów, setki przeszukań i przesłuchań w całym kraju nie mają nic wspólnego z dochodzeniem wstępnym, a dodatkowo ma widoczny podtekst polityczny. Nie stał za tym również żaden uczciwy proces.

Śledztwo w tzw. sprawie karnej trwało półtora roku. Z czterech adwokatów, którzy bronili mnie na różnych etapach, jeden z nich, Witalij Braginiec, trafił do więzienia i został skazany na osiem lat, dwóch kolejnych w ostatnich miesiącach pozbawiono prawa wykonywania zawodu, i tylko jeden dotarł do mety. Ta bezprecedensowa presja wywierana na prawników pokazuje trudne i niebezpieczne warunki, w jakich muszą bronić swoich klientów.

Sytuacja językowa w sądzie jest nadzwyczajna: prokuratura i sąd kategorycznie odmówiły mówienia po białorusku, pomimo tego, że ja, oskarżony, jestem w życiu osobą mówiącą po białorusku. Mówię, piszę i myślę po białorusku. Przypominam, że język białoruski jest językiem urzędowym, a Państwo jako urzędnicy państwowi powinni znać oba języki państwowe, w tym białoruski.

Prokuratura i sąd praktycznie odmówiły przesłuchania mnie, zadawania pytań, które interesowały ich podczas procesu i mojego przesłuchania. Wydaje się, że ani prokuratura, ani sąd nie były zainteresowane prawdą. Wszystko było dla nich jasne od samego początku, jeszcze przed procesem. Pozwolę sobie przypomnieć, że ani prokuratura, ani sąd nie dały mi możliwości zapoznania się ze wszystkimi 284 tomami tak zwanej sprawy karnej.

W naszej historii takie wydarzenia miały miejsca tylko za czasów carskich i za stalinowskich ponurych lat, aż do śmierci Stalina w 53 roku. Na początku lat 80-tych, kiedy w ZSRR odnotowano szczyt walki z dysydentami, obrońcami praw człowieka, aktywistami ruchów narodowych i religijnych, na całe ogromne imperium sowieckie liczące 250 milionów ludzi przypadało około trzech tysięcy więźniów politycznych. Teraz jedna Białoruś liczy piętnaście setek więźniów politycznych.

Sytuacja pełnowymiarowego kryzysu w państwie jest bardzo niebezpieczna dla suwerenności Białorusi. […] Dla zachowania Białorusi jako państwa, dla przyszłości naszego narodu my wszyscy, przede wszystkim władze, powinniśmy wykazać się mądrością i przezornością.

Konieczne jest rozpoczęcie na szeroką skalę dialogu społecznego mającego na celu pojednanie narodowe, jakkolwiek trudne może się to wydawać. Warunkiem wstępnym takiego dialogu powinno być uwolnienie wszystkich więźniów politycznych, szeroko zakrojona amnestia i zaprzestanie represji, ponieważ amnestia nie ma sensu, jeśli jedną ręką wypuszcza się ludzi, a drugą wrzuca się do więzienia.

Dość tego, musimy zakończyć tę wojnę domową!”

Solidarność po drugim zatrzymaniu

Zatrzymanie Alesia Bialackiego i rozprawa nadobrońcami praw człowieka z „Wiosny” wywołała dużą falę oburzenia zarówno w kraju, jak i za granicą.

Dzień po aresztowaniu białoruskie organizacje praw człowieka wydały oświadczenie, w którym uznały zatrzymanych członków „Wiosny”: Alesia Bialackiego, Walancina Stefanowicza i Uładzimira Łabkowicza za więźniów politycznych.

Wkrótce 161 organizacji praw człowieka z całego świata zażądało zażądało o zaprzestania represji wobec Centrum Praw Człowieka „Wiosna” i uwolnienia obrońców praw człowieka i wolontariuszy.

Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Nikola Bir przyłączył się do kampanii solidarnościowej Libereco #WeStandBYyou wspierającej prezesa „Wiosny” Alesia Bialackiego.

„Jestem dumny, że mogę ponownie przejąć tą odpowiedzialność. Odpowiedzialność jako „matka chrzestna” dla jednego z setek więźniów politycznych na Białorusi. Aleś Bialacki jest szanowanym człowiekiem. Był kilkakrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla za obronę praw człowieka i podstawowych wolności poprzez działania bez przemocy. Za to obecnie przebywa w areszcie tymczasowym pod fałszywymi zarzutami. […]

Całym sercem popieram wypuszczenie Alesia Bialackiego, ponieważ wiem, jak w całośći oddaje się Pan społeczeństwu białoruskiemu.[…] Żądam tu i teraz od dyktatora i władz białoruskich zaprzestania zbrodniczych prześladowań, zaprzestania represji i natychmiastowego uwolnienia wszystkich więźniów politycznych, w tym Alesia Bialackiego”.

17 września 2021 roku rozpoczęła się międzynarodowa kampania na rzecz uwolnienia działaczy z „Wiosny” #FreeViasna . Setki aktywistów i sympatyków wyszło w wielu miastach na całym świecie, aby wyrazić swoją solidarność z obrońcami praw człowieka.

24 listopada 2021 r. podczas wystąpienia w Parlamencie Europejskim liderka sił demokratycznych Białorusi Swiatłana Cichanouska przypomniała o prezesie „Wiosny” Alesia Bialackiego. Rok później ponownie wystąpiła w Parlamencie Europejskim w sprawie Alesia Bialackiego i powiedziała, że obrońca praw człowieka dowiedział się o otrzymaniu Nagrody Nobla w celi więziennej. A jeszcze dwa lata wcześniej był on w Parlamencie Europejskim, by przyjął nagrodę Sacharowa.

„W każdym wystąpieniu, w każdej wypowiedzi powtarzał: 'Nie zapominajcie o Białorusi'. Nie zapominajcie naszych więźniów politycznych”. Od tego czasu liczba więźniów politycznych na Białorusi wzrosła dziesięciokrotnie. Obecnie w nieludzkich warunkach przetrzymywano jest 1350 więźniów politycznych, ta liczba codziennie rośnie. Ales jest jednym z nich”.

27 listopada 2021 PEN International wzywa do uwolnienia obrońcy praw człowieka i pisarza Alesia Bialackiego.

2013 rok
2022 rok

4 sierpnia 2022 roku obrońcy praw człowieka po raz kolejny zaktualizowali Dzień Solidarności ze Społeczeństwem Obywatelskim na Białorusi, kiedy to 11 lat temu został aresztowany szef i założyciel organizacji „Wiosny”, Aleś Bialacki. Pracownicy „Wiosny” przeprowadzili akcję solidarności przed ambasadą Białorusi w Wilnie. Miejsce i data nie zostały wybrane przypadkowo: w 2013 roku pierwsza taka akcja odbyła się w pobliżu ambasady Białorusi w Wilnie - w celu wyrażenia solidarności z uwięzionym prezesem „Wiosny” Aleśiem Bialackim. Protestujący założyli wtedy maski z jego portretem. Dziś Aleś Bialacki wrócił za kraty, a jego koledzy po raz kolejny wyszli na protest.

Nagrody

Václav Havel wręcza Alesiowi Bieliatskiemu nagrodę Homo Homini

Odważna, systematyczna i pryncypialna pozycja Alesia Bialackiego na rzecz praw człowieka na Białorusi i na całym świecie została doceniona wieloma międzynarodowymi nagrodami: w 2006 r. szwedzką nagrodę im. Pera Ungera , nagrodę wolności im. Andrieja Sacharowa, nagrodę Homo Homini , w 2011 r. dyplom za odwagę i walkę o wolność, nagrodę dla najlepszego obrońcy praw człowieka roku, w 2012 r. nagrodę, - Nagrodę Departamentu Stanu USA, Nagrodę Lecha Wałęsy, Nagrodę Petry Kelly uznanie za pracę w obronie praw człowieka na Białorusi, w 2013 roku Nagrodę Vaclava Havla od PACE, a w 2019 roku Nagrodę za Prawa Człowieka i Praworządność. Aleś był pięciokrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla.

Aleś Bialacki został honorowym obywatelem trzech miast — Paryża we Francji oraz Genui i Syrakuz we Włoszech.

W 2020 roku Aleś Bialacki, przewodniczący Centrum Praw Człowieka „Wiosna”, i jego organizacja byli pierwszymi białoruskimi laureatami prestiżowej międzynarodowej nagrody Right Livelihood Award, nazywanej „Alternatywnym Noblem”. Aleś Bialacki i „Wiosna” otrzymali nagrodę za rolę w walce o demokrację i prawa człowieka na Białorusi.

W 2020 roku Nagrodę im. Sacharowa „Za wolność myśli” otrzymała opozycja demokratyczna na Białorusi”, reprezentowana przez Radę Koordynacyjną, Inicjatywę Odważnych Kobiet oraz polityków i działaczy organizacji obywatelskich” — dziesięć znanych osobistości, w tym Aleś Bialacki.

„Przyznanie Nagrody Parlamentu Europejskiego szerokiej białoruskiej opozycji demokratycznej jest wyrazem uznania zasług całego narodu białoruskiego, który obecnie aktywnie walczy o demokratyczne zmiany na Białorusi.

To, że moje nazwisko znalazło się na liście laureatów, odbieram jako gest wsparcia ze strony naszego społeczeństwa obywatelskiego, białoruskich obrońców praw człowieka, moich przyjaciół z Centrum Praw Człowieka „Wiosna”, — powiedział o nagrodzie Aleś Bialacki.

Centrum Praw Człowieka „Wiosna” otrzymało w jesieni 2022 r. nagrodę The Albie Awards 2022, ustanowioną przez Fundację Clooneya na rzecz Sprawiedliwości, w kategorii „Sprawiedliwość dla rzeczników demokracji”.

„Grupa Praw Człowieka jest głosem oporu na Białorusi od prawie 30 lat, prowadząc odważną walkę o wolność i demokrację z dyktatorskim reżimem na Białorusi. Po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 r. grupa zapłaciła wysoką cenę za swoją pracę: siedmiu członków „Wiosny” zostało zatrzymanych na podstawie zmyślonych zarzutów, obaj liderzy organizacji przebywają w więzieniu”, — podali organizatorzy.

„Ci ludzie byli gotowi pójść do więzienia, bo tak mocno wierzyli, walczyli o niepodległość, walczyli o demokrację. To oni są prawdziwymi bohaterami”, — powiedział George Clooney w telewizji CBS w przeddzień wręczenia nagrody.

Pokojowa Nagroda Nobla

Laureatami Nagrody Nobla w 2022 roku są Aleś Bialacki, przewodniczący Centrum Praw Człowieka „Wiosna”, ukraińskiego „Centrum Wolności Obywatelskich” oraz rosyjskiej organizacji praw człowieka „Memoriał”. Zostało to ogłoszone 7 października 2022 roku przez komitet przyznający nagrodę.

Tegoroczna nominacja białoruskiego obrońcy praw człowieka do Pokojowej Nagrody Nobla była już szósta. Aleś Bialacki został trzecią osobą, która otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla, będąc w więzieniu lub w areszcie.

„Laureaci Nagrody Pokojowej reprezentują społeczeństwa obywatelskie w swoich krajach”, — powiedział Komitet Noblowski. „Od lat promują prawo do krytyki rządu i obrony podstawowych praw obywateli. Podjęli oni wyjątkowy wysiłek, aby udokumentować zbrodnie wojenne, łamanie praw człowieka i nadużycia władzy.”

Komisja odnotowała, że Aleś Bialacki był jednym z inicjatorów ruchu demokratycznego, który powstał na Białorusi w połowie lat 80. Poświęcił swoje życie na rzecz promocji demokracji i pokojowego rozwoju w swoim kraju.

„Władze wielokrotnie próbowały uciszyć Alesia Bialackiego”, - podkreśla Komitet Noblowski. - Od 2021 roku pozostaje w areszcie bez procesu. Pomimo ogromnych trudności osobistych, Bialacki nie ustąpił ani na krok w swojej walce o prawa człowieka i demokrację na Białorusi.”

Wiadomo, że Aleś szybko dowiedział się o nagrodzie.

„Pod czas odwiedzin widać było, że była to dla niego bardzo niespodziewana, ale radosna wiadomość i nadal jest w szoku. Jest pod wielkim wrażeniem tej wiadomości”, - powiedziała żona Alesia, Natalia.

10 października 2022 r. eksperci ONZ wezwali do natychmiastowego uwolnienia laureata Nagrody Nobla Alesia Bialackiego i innych białoruskich obrońców praw człowieka.

„Istnieje poważna dziura w odpowiedzialności za grube łamanie praw człowieka na Białorusi, dlatego z przyjemnością przyjmujemy solidarność społeczności międzynarodowej i wszystkie wysiłki oparte na prawie międzynarodowym, aby doprowadzić do sprawiedliwości”.

Wiele znanych osobistości wypowiadało się na temat nagrody dla białoruskiego obrońcy praw człowieka. Na przykład prezydent USA Joe Biden powiedział:

„Laureaci Nagrody Nobla przypominają nam, że nawet w mroku wojny, przed twarzą zastraszenia i opresji, wspólne dążenie do praw i godności nie może zostać zniszczone.

Przez lata niezłomnie walczyli o prawa człowieka i podstawowe wolności, w tym prawo do wolności słowa i otwartej krytyki. Swoją misję realizowali z pasją i wytrwałością. <…> Aleś Bialacki nigdy nie zrezygnował z żądania wolności demokratycznych, na które zasługuje naród białoruski, nawet będąc w więzieniu. <…>

Przede wszystkim odważni ludzie, którzy zaangażowali się w tę pracę, szukali prawdy i przedstawili światu polityczne represje wobec swoich współobywateli - wypowiadając się, stawiając czoła i zachowując kurs, zagrożeni przez tych, którzy chcieli ich uciszyć. Czyniąc to, sprawili, że nasz świat stał się silniejszy”.

Pokojowa Nagroda Nobla Alesu wspierała nie tylko samego laureata, obrońców praw człowieka i ogół Białorusinów, ale także innych więźniów politycznych. Redaktora TUY.BY oraz obecnie więzień polityczny Marina Zołotowa napisała o tym z aresztu:

„W ciągu tego półtora roku były we mnie bardzo różne uczucia — zarówno negatywne, jak i pozytywne. Ostatnią pozytywną wiadomością jest to, że Aleś Bialacki został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla.

Wiadomości są tu bardzo się spóźniają, ale co ciekawe, kilka minut przed tym, jak się wszystkiego dowiedziałem, szedłam obok niego więziennym korytarzem. A on, skromny mężczyzna, nic wtedy nie powiedział.

JWyobraź sobie, jak to wygląda: człowiek, który zdobył pokojową nagrodę Nobla, siedzi kilka celi od ciebie. Myślę, że ta Nagroda Nobla dla Bialackiego motywuje i inspiruje wszystkich więźniów politycznych. W naszym więzienu tak jest!”.

Pierwsza Białorusinka, która otrzymała Nagrodę Nobla, Swiatłana Aleksijewicz również skomentowała przyznanie nagrody działaczowi na rzecz praw człowieka:

„Uważam Bialackiego za mitologiczną postać białoruskiej walki. Ze ją zasłużył to za mało powiedziane. To była jego nagroda od dłuższego czasu.

Wszyscy powinniśmy mówić, że musi być na wolności, ze swoimi ludźmi. Co władza z nim zrobi, trudno sobie wyobrazić, ale taki człowiek nie może być w więzieniu - to jest poniżenie zarówno dla narodu, jak i dla samej władzy, jeśli ona to zrozumie”, - podkreśliła.

Mowa noblowska

Obrońca praw człowieka Aleś Bialacki nie mógł osobiście odebrać Pokojowej Nagrody Nobla. Dlatego 10 grudnia jego żona Natalia Pinczuk przybyła na uroczystość do Oslo i odczytała przemówienie w imieniu Alesia. Po raz pierwszy w historii nagrody mowę noblowską wygłoszono w języku białoruskim.

Wasze Królewskie Mości, Wasze Królewskie Wysokości, dostojni członkowie Komitetu Noblowskiego, dostojni goście!

Z wielkim poruszeniem przyjęłam zaszczyt przemawiania tutaj podczas ceremonii wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla w 2022 roku. Wśród laureatów jest mój mąż Aleś Bialacki.

Niestety, nie może odebrać nagrody osobiście. Jest bezprawnie więziony na Białorusi. Właśnie dlatego stoję na tej mównicy.

Pragnę wyrazić głęboką wdzięczność Norweskiemu Komitetowi Noblowskiemu, którego decyzja wzmocniła determinację Alesia w racji jego przekonań, dając wszystkim Białorusinom nadzieję, że mogą liczyć na solidarność demokratycznego świata w walce o swoje prawa, bez względu na to, jak długo będą się zmagać.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przez te wszystkie lata wspierali Alesa, jego przyjaciół i jego sprawę oraz wspierają go teraz.

Chciałabym serdecznie pogratulować Centrum Wolności Obywatelskich i Międzynarodowemu Stowarzyszeniu „Memoriał” zasłużonej nagrody. Aleś i my wszyscy rozumiemy, jak ważne i ryzykowne jest wykonywanie misji obrońców praw człowieka, zwłaszcza w tragicznym czasie rosyjskiej agresji w Ukrainie.

Nie tylko Aleś jest w więzieniu, lecz także tysiące Białorusinów, dziesiątki tysięcy represjonowanych, niesprawiedliwie więzionych za swoją działalność obywatelską i przekonania. Setki tysięcy osób zostało zmuszonych do opuszczenia kraju tylko dlatego, że chciały żyć w demokratycznym państwie. Niestety, wojna rządzących z własnym narodem, językiem, historią i wartościami demokratycznymi toczy się na Białorusi od lat. Mówię to tutaj z kolosalnym bólem i ostrożnością, ponieważ dzisiejsze wydarzenia polityczne i wojskowe grożą Białorusi utratą państwowości i niepodległości.

Niestety, władze wolą oddziaływać na społeczeństwo za pomocą siły granatów, pałek, paralizatorów oraz niekończących się aresztowań i tortur. Nie ma mowy o narodowym kompromisie czy dialogu. Prześladowani są dziewczyny i chłopcy, kobiety i mężczyźni, nieletni i osoby starsze. Nieludzkie oblicze systemu króluje w białoruskich więzieniach, a zwłaszcza w stosunku do tych, którzy marzyli o byciu wolnymi ludźmi!

W świetle tej sytuacji nie jest przypadkiem, że władze aresztowały Alesia i jego współpracowników z Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna” za ich demokratyczne poglądy i działalność na rzecz praw człowieka. Marfa Rabkova, Walenty Stefanowicz, Uładzimir Łabkowicz, Leanid Sudalenka, Andrei Czepiuk i inni obrońcy praw człowieka przebywają za kratami. Wobec wielu obrońców praw człowieka nadal prowadzone są dochodzenia, stawiano im zarzuty prokuratorskie, a niektórzy zostali zmuszeni do emigracji za granicę. Mimo wszystko Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna-96″, założone ponad dwadzieścia pięć lat temu przez Alesia i jego współpracowników, „nie da się złamać, nie da się zatrzymać i nie da się powstrzymać”! (biał. „не разбіць, не спыніць, не стрымаць”)

Alesiowi nie udało się przekazać tekstu swojego przemówienia z więzienia, ale udało mu się powiedzieć mi kilka słów. Podzielę się więc z Państwem jego przemyśleniami — zarówno tymi, jak i zapisanymi wcześniej. Są to fragmenty jego wcześniejszych wypowiedzi, esejów i refleksji. Oto jego rozważania o przeszłości i przyszłości Białorusi, o prawach człowieka, o losie pokoju i wolności.

A teraz oddaję głos Alesowi.

Tak się składa, że ludzie, którzy najbardziej cenią sobie wolność, najczęściej są jej pozbawieni. Pamiętam moich przyjaciół — obrońców praw człowieka z Kuby, Azerbejdżanu, Uzbekistanu, pamiętam moją duchową siostrę Nasrin Sotude z Iranu. Podziwiam kardynała Josepha Zena z Hongkongu. Tysiące ludzi na Białorusi obecnie przebywa za kratami z powodów politycznych, oni wszyscy są moimi braćmi i siostrami. Nic nie może powstrzymać ludzkiego pragnienia wolności. Dziś cała Białoruś przebywa w więzieniu. Są tam dziennikarze, politolodzy, liderzy związków zawodowych, wśród nich wielu moich przyjaciół i znajomych… Sądy pracują jak taśmociąg, skazanych przenoszą do kolonii karnych, a na ich miejsce przychodzą nowe fale więźniów politycznych...

Ta nagroda należy do wszystkich moich przyjaciół, stojących w obronie praw człowieka, wszystkich działaczy obywatelskim, dziesiątek tysięcy Białorusinów, którzy przeszli przez pobicia, tortury, aresztowania, więzienia. Ta nagroda należy do milionów obywateli Białorusi, którzy stanęli w obronie swoich praw obywatelskich. Naświetla dramatyczną sytuację i walkę o prawa człowieka w tym kraju..

Niedawno miałem krótką rozmowę.
— Kiedy już będziesz wolny? — zapytano mnie.
— Przecież i tak jestem wolny, w sercu — odpowiedziałem.

Moja wolna dusza wznosi się ponad lochy i ponad kontury Białorusi w kształcie liścia klonu.

Patrzę w siebie — i moje ideały się nie zmieniły, nie straciły na wartości, nie wyblakły. Są zawsze ze mną i strzegę ich najlepiej, jak potrafię. Jakby były odlane ze złota, odporne na rdzę.

Chcemy zbudować nasze społeczeństwo w taki sposób, aby było bardziej harmonijne, sprawiedliwe i empatyczne. Chcemy uzyskać niepodległą demokratyczną Białoruś. Marzymy, aby była ona przytulna i atrakcyjna do zamieszkania. Jest to szlachetna idea, zgodna z globalnym pojęciem cywilizacyjnym. Nie marzymy o czymś wyjątkowym czy nadzwyczajnym, chcemy po prostu „nazywać się ludźmi”, jak mawiał nasz klasyk Janka Kupała. Chodzi o szacunek dla siebie i innych, o prawa człowieka, o demokratyczny styl życia, również o uznanie języka białoruskiego i naszej historii.

Wierzę, bo wiem, że noc mija i nadchodzi poranek. Wiem, że tym, co nieustannie popycha nas do przodu, jest nadzieja i marzenia.

Martin Luther King zapłacił za swoje marzenie życiem, jego zastrzelono. Cena mojego marzenia jest mniejsza, ale i tak trzeba za nie zapłacić. Ani trochę tego nie żałuję. Ponieważ moje marzenie jest tego warte. Moje ideały są podobne do ideałów moich starszych przyjaciół i duchowych nauczycieli: Vaclava Havla z Czech i Wasila Bykaua z Białorusi. Obaj w swoim życiu przeszli przez wielkie wyzwania, obaj dużo zrobili dla swoich narodów i kultury, obaj do ostatnich chwil walczyli o demokrację i prawa człowieka.

Nie da się od razu uzyskać dobrych plonów na pustym polu. Pole należy użyźniać, kamienie trzeba usunąć… A to, co rząd komunistyczny pozostawił na Białorusi po 70 latach rządów, można nazwać spaloną ziemią… Pod koniec lat 80. były takie czasy, że znaliśmy się dosłownie wszyscy… Ale na początku lat 90. były nas tysiące i dziesiątki tysięcy...

9 sierpnia 2020 roku na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie. Masowe sfałszowania wyników zmusiły ludzi do wyjścia na ulice. Dobro i Zło zmierzyły się w pojedynku. Zło było dobrze uzbrojone. A po stronie Dobra były tylko niespotykane dotąd w tym kraju pokojowe masowe protesty, jednoczące setki tysięcy ludzi.

W odpowiedzi władze uruchomiły z pełną mocą represyjny mechanizm tortur i morderstw — jego ofiarami stali się Raman Bandarenka, Witold Aszurak i wielu innych.

Jest to najwyższy i niewyobrażalny w swoim okrucieństwie stopień represji. Ludzie są poddawani brutalnym torturom i niewyobrażalnym cierpieniom. Cele i więzienia bardziej przypominają sowieckie toalety publiczne, w których ludzie są przetrzymywani miesiącami i latami. Jestem kategorycznym przeciwnikiem uwięzienia kobiet, ale proszę sobie wyobrazić uwięzienie ich na Białorusi — to jest dopiero piekło na ziemi!

Wypowiedzi Łukaszenki potwierdzają, że jego siły bezpieczeństwa mają wolną rękę w kwestii powstrzymania ludzi poprzez wzbudzanie strachu. Ale obywatele Białorusi domagają się sprawiedliwości. Żądają, aby ci, którzy popełnili masowe zbrodnie, zostali ukarani. Domagają się wolnych wyborów. Białoruś i społeczeństwo białoruskie już nigdy nie będą takie same, jak wtedy, gdy miały całkowicie związane ręce i nogi. Ludzie się obudzili...

Obecnie nieustanna walka dobra ze złem rozgrywa się w niemal czystej postaci w całym regionie. Zimny wiatr ze wschodu zderzył się z ciepłem europejskiego renesansu.

Nie wystarczy być wykształconym i demokratycznym, nie wystarczy być humanistycznym i miłosiernym. Powinniśmy umieć bronić naszych osiągnięć i naszej ojczyzny. Nie bez powodu w Średniowieczu pojęcie Ojczyzny kojarzono z pojęciem wolności.

Wiem dokładnie, jaka Ukraina odpowiadałaby Rosji i Putinowi — uzależniona dyktatura. Właśnie taka, jak dzisiejsza Białoruś, gdzie nie słychać głosu uciskanego narodu.

Rosyjskie bazy wojskowe, zależność gospodarcza na ogromną skalę, kulturowa i językowa rusyfikacja to odpowiedź, po czyjej stronie jest Łukaszenka. Władze białoruskie są niezależne tylko w takim stopniu, na jaki pozwala im Putin. W związku z tym walczyć należy z „międzynarodówką dyktatur”.

Jestem obrońcą praw człowieka, a więc jestem zwolennikiem oporu bez użycia przemocy. Z natury nie jestem osobą agresywną i zawsze staram się zachowywać odpowiednio. Uznaję jednak, że dobro i prawda muszą umieć się bronić. Jak tylko mogę, staram się zachować pokój w mojej duszy, pielęgnuję go jak delikatny kwiat, wypieram złość. I modlę się, aby rzeczywistość nie zmusiła mnie do wykopania dawno zakopanego topora i bronienia prawdy z toporem w ręku. Pokój. Niech pokój pozostanie w mojej duszy.

A 10 grudnia chcę wszystkim powtórzyć: „Nie bójcie się!”. Te słowa wypowiedział papież Jan Paweł II w latach 80., kiedy przyjechał do komunistycznej Polski. Nic więcej wtedy nie powiedział, ale to wystarczyło. Wierzę, bo wiem, że po zimie zawsze przychodzi wiosna.

Cytowałam Alesia Bialackiego. I zakończę przemówienie okrzykiem jego duszy: Wolność dla narodu białoruskiego! Wolność dla „Wiosny”! Niech żyje Białoruś!

Tłumaczenie zostało wykonane przez „Voice of Belarus”

Solidarność

Jak wesprzeć Alesia Bialackiego?

Aleś Bialacki przebywał trzymany w więzieniu w Mińsku od końca lipca 2021 roku. Aby wesprzeć noblistę listami, pocztówkami, telegramami, należy napisać do Aleksandra Belyatskiego
IK-9, ul. Dabraliubava, 16, Horki, kod pocztowy 213410.

Poza tym można:

  • Podpisać petycję Libereco o uwolnienie Alesia Bialackiego i białoruskich więźniów politycznych
  • napisać list otwarty i wysłać go na adres [email protected] lub na Telegram @freeviasna
  • Zrobić post o Alesie używając hasztag #FreeAles #FreeViasna
  • Zorganizować akcję solidarności z Bialackim, jeżeli jesteście w bezpiecznym kraju
  • Wspieraj „Wiosne” darowizną przez Patreon i Stripe